Porażka z AZS-em

Maj 24, 2015 by
Filed under: Bez kategorii 

EKSTRALIGA LOGO

W meczu 19. kolejki ekstraligi KKP Bydgoszcz uległ we Wrocławiu miejscowemu AZS-owi 2:4.

AZS Wrocław -KKP Bydgoszcz 4:2 (1:0)
Bramki dla KKP:
Anna Lewandowska 52’, Natalia Makowska 87’

KKP: Palińska – Pawłowska, Mrozek (82’ Zakrzewska), J. Daleszczyk, Kamińska -Babińczuk (46’ Brzykcy), Machnacka (73’ Krępeć), Lewandowska, Raczkowska – Sieradzka, Makowska

żółte kartki: Lewandowska, Makowska

Po bezbarwnych 40 minutach, w 41 brak zdecydowania naszych zawodniczek wykorzystał AZS Wrocław i po trafieniu Oliwii Maciukiewicz wysforował się na prowadzenie. Dwie minuty później Ilona Raczkowska zdecydowała się na przelobowanie bramkarki, jednak zrobiła to minimalnie niecelnie (ponad bramką). Druga stracona bramka (w 50 minucie) podziałała mobilizująco na bydgoszczanki, które już dwie minuty później po uderzeniu Anny Lewandowskiej z woleja strzeliły bramkę kontaktową. Dwukrotnie Raczkowska oraz Makowska mogły doprowadzić do remisu. W 72 minucie nasz zespół stracił trzecią bramkę po kontrowersyjnej decyzji sędziowskiej – piłkę ręką na naszej połowie przyjęła wrocławianka i po dośrodkowaniu gospodynie podwyższyły wynik meczu. Nie mający nic do stracenia trener Mariusz Raczkowski zagrał ryzykownie na trójkę napastniczek zostawiając w defensywie trzy obrończynie. W 87 minucie Natalia Makowska strzeliła drugiego gola dla naszego zespołu. W 95 minucie akademiczki ustaliły wynik spotkania na 4:2. W meczu z wrocławiankami trener Raczkowski nie mógł skorzystać z Gabrieli Daleszczyk, która tydzień temu naderwała więzadło piszczelowe i w tym sezonie prawdopodobnie nie zobaczymy jej już na boisku.

Mariusz Raczkowski po spotkaniu: „Chciałem podziękować moim zawodniczkom za walkę do końca. Dostaliśmy bramkę do szatni, wyszliśmy na drugą połowę i po pięciu minutach dostaliśmy drugą. Gdzieś nam ucieka koncentracja. Ta druga bramka ustawiła spotkanie, ale podziałała mobilizująco na mój zespół, który natychmiast odpowiedział. Kapitan zespołu dała nam nadzieję i sygnał do walki. Szkoda niewykorzystanych sytuacji Raczkowskiej i Makowskiej w następnym kwadransie gry. Trzeba też przyznać, że gospodynie miały sytuacje i Anka Palińska ratowała nas przed utratą bramki. Do końca meczu walczyliśmy o zwycięstwo, ale zabrakło nam czasu, bo czwarta bramka to konsekwencja naszego odkrycia się. Chciałem zapytać sędzi, co dzisiaj musiała zrobić Sieradzka, żeby odgwizdać na niej faul? Rywalki się na niej wieszały, a gwizdek nie zabrzmiał. Uważam, że druga połowa mogła się podobać zgromadzonej publiczności. Były emocje, była walka i co najważniejsze – były bramki. Stworzyliśmy dobre widowisko. Gratuluję zwycięstwa gospodyniom, które były dzisiaj bardziej skuteczne.”

Komentarze

Zapraszamy do dodawania komentarzy.

You must be logged in to post a comment.

Featured Ad
Marquee Powered By Know How Media.